W niedzielę 20 maja o godzinie 23.50 wyjechałam z koleżanką z klasy Agnieszką Markowską, panią dyrektor SP nr 22 Danutą Kryszałowicz, panią Grażyną Florczuk i panią Ewą Moczulską na wycieczkę na Litwę.
Kiedy nazajutrz o godzinie 7:50 dojechałyśmy na dworzec w Wilnie musiałyśmy przestawić zegarki o godzinę do przodu. Wysiadłyśmy z autokaru i poczekałyśmy na panią Vilmante - dyrektor miejscowej szkoły. Pani Vilmante zawiozła nas do miejscowości Traupis, gdzie przyjęła nas bardzo gorąco litewska rodzina, poczęstowała obiadem i wszyscy się dobrze zapoznaliśmy.
We wtorek rano pojechaliśmy zwiedzać Wilno i jego piękne zabytki. Wieczorem wróciliśmy do Traupis.
W środę rano poszłyśmy do litewskiej szkoły, gdzie dzieci przyjęły nas bardzo miło i serdecznie. Uczestniczyłyśmy w lekcji angielskiego, francuskiego i litewskiego. Po południu wróciłyśmy do domu i po krótkim odpoczynku pojechałyśmy zwiedzać Wilno. Późnym wieczorem wróciłyśmy do Traupis i jak najszybciej poszłyśmy z Agnieszką spać.
W czwartek rano poszłyśmy na zajęcia do szkoły. W podziękowaniu za miłe przyjęcie obdarowałyśmy wszystkie dzieci słodyczami z Polski. Po powrocie ze szkoły udałyśmy się do Ośrodka Jeździeckiego, gdzie mieściło się również muzeum. Poszłyśmy zobaczyć starą chatę sprzed 100 lat. Przed chatą przywitała nas gospodyni w pięknym, ludowym stroju. Zjedliśmy obiad i zaczęliśmy piec litewski chleb. Musiał on się piec przez godzinę, postanowiliśmy, że przez ten czas zobaczymy muzeum, które okazało się bardzo ciekawe. Gdy minęła godzina wróciliśmy do chaty i podziwialiśmy własne bochenki chleba. Po tak bardzo ekscytującym dniu wróciłyśmy do domu i od razu wszyscy poszli spać.
W piątek rano ostatni już raz byłyśmy w szkole, wszyscy z nami się żegnali. Jak najszybciej wróciłyśmy do domu aby się spakować, około godziny 16:00 wyjechałyśmy z Traupis w stronę Wilna. Wysiadłyśmy na dworcu w Wilnie i czekałyśmy na autokar do Polski. O godzinie 23:00 ruszyłyśmy w drogę powrotną do Olsztyna.
W Olsztynie byliśmy w sobotę rano o godzinie 5:40,.Wszyscy się pożegnaliśmy i każdy udał się do swojego domu.
Nigdy nie zapomnę wycieczki do Wilna, zabytków, które tam zobaczyłam np. wileńskie kamieniczki, Ostrą Bramę czy zamek w Trakai. Nie zapomnę również miłych Litwinów, którzy przyjęli nas bardzo serdecznie. Nigdy nie zapomnę tych miejsc i tych ludzi. Zawsze zostaną w mojej pamięci i będą to miłe wspomnienia.
Karolina Truszkowska kl.5a
maj 2007r.
(20 - 26 maja)
Wycieczka trwała od 20 do 26 maja. Wyjazd był w niedzielę o godzinie 23:50, powrót zaś w piątek o godzinie 22:50. Byłyśmy tam zatem niecałe sześć dni.
Pierwszego dnia pobytu na Litwie zostałyśmy zabrane z dworca przez dyrektor szkoły w Traupis, panią Wilmę. Nasi opiekunowie pojechali do hotelu, a my - czyli ja, Karolina i pani Wilma pojechałyśmy odebrać z lotniska nauczycielki z Francji. Po przywitaniu się i skierowaniu pań do hotelu, wyruszyłyśmy do Traupis. Na podwórku już czekała na nas cała rodzina. Po przyzwyczajeniu się do otoczenia poszłyśmy spać.
Następnego dnia z samego rana wyruszyłyśmy autokarem do Wilna gdzie zwiedzałyśmy wiele ciekawych miejsc. Najwięcej zwiedzałyśmy świątyń chrześcijańskich, były to między innymi: katedra św. Teresy, kościół św. Anny, Ostra Brama. Oprócz kościołów był również zamek i wieża. Przed katedrą znajdowała się Krzywa Wieża, a pod nią magiczne miejsce, które spełnia życzenia, każdy myślał o jakimś marzeniu i okręcał się wokół własnej osi. Nie wiem czy wszystkim życzenia się spełniają, ale mi się w pewnym sensie spełniło. W trakcie zwiedzania wstąpiliśmy do restauracji, gdzie zjedliśmy przysmaki kuchni Litewskiej (ja zjadłam cepelina, ale był troszkę za słony). Po ciężkim dniu wróciłyśmy do Traupis, gdzie czekała na nas rodzina i… krówki!
Kolejnego dnia po zjedzeniu śniadania udałyśmy się do szkoły. Była to mała szkoła, ale bardzo fajna.. W jednej klasie było około ośmiu uczniów, a klas było dziesięć (nie ma tam tak jak u nas, sześć klas podstawówki). Po lekcjach, wczesnym wieczorem znaleźliśmy się znów w szkole, gdzie odbył się "koncert". Uczniowie ze szkoły przygotowali wiele występów, poważnych i śmiesznych, spokojnych i energicznych, ciekawych i nudnych, ale na pewno było ich dużo. Po zakończeniu uroczystości wróciliśmy znów do domu.
W czwartek poszłyśmy znów do szkoły, a później pojechałyśmy wraz z gospodarzem, u którego mieszkałyśmy, na grób sławnego litewskiego poety. Zajrzeliśmy też do ośrodka pełnego atrakcji konnych, muzeum początku historii koni i skansenu. W skansenie spotkaliśmy się wraz z nauczycielami i słuchaliśmy uważnie o ludowych obyczajach. Po pewnym czasie wszyscy spróbowali zrobić litewski chleb. Po jego upieczeniu pożegnaliśmy się i wróciliśmy do swoich kwater.
Ostatniego dnia znów zagościłyśmy w szkole. Uczyłyśmy się tym razem o Chinach. Po ukończonych lekcjach pożegnałam się ze wszystkimi znajomymi uczniami i wróciłyśmy do domu aby dokończyć pakowanie. Później wsiadłyśmy do autokaru który miał nas zawieść do hotelu nauczycieli. Czekając w autokarze na odjazd zatęskniłam za Traupis i zaczęłam żałośnie płakać Byłam wtedy żałosna, ale zrozumiałam, że to jedno z najwspanialszych miejsc w moim życiu i nie chciałabym go opuszczać!!!
Po opuszczeniu Traupis pojechaliśmy do Wilna, a później do Olsztyna i tak dalej, i tak dalej.
Osobiście bardzo mi się tam podobało. Były to moje najlepsze chwile nauki w życiu i bardzo bym chciała tam jeszcze kiedyś wrócić. Wiem po tej podróży wiele rzeczy, ale prócz tego wiem jeszcze jedno, że to jest najfajniejsze miejsce na Litwie. W moich myślach zawsze ta szkoła będzie miło kojarzona.
Agnieszka Markowska
maj 2007