LEKCJA TOLERANCJI
 
Asia obudziła się wcześnie rano. Wyjrzała przez okno. Ciężkie, ołowiane chmury płynęły po niebie. Dzień zapowiadał się ponuro. Niewyspana padła na łóżko. Z żalem pomyślała, że za chwilę będzie musiała wstać i iść do szkoły. Nie chciała. Bała się swojej szkoły. Starsze dziewczyny zaczepiały ją i dokuczały. Wyśmiewały jej strój i uczesanie. A w jej własnej klasie atmosfera była fatalna! Wszyscy walczyli ze wszystkimi.
Z tych ponurych myśli wyrwał ją dźwięk budzika Piotrka, jej starszego brata. Po chwili on sam zjawił się w drzwiach jej pokoju.
-  Hej, królewno, czas wstawać. Inaczej spóźnisz się do szkoły.
Asia z miłością spojrzała na Piotrka. Był dla niej taki dobry! Wymarzony brat! A może... on by jej pomógł? Może poradziłby, co ma zrobić z tymi problemami?
-  Hej, Aśka! Słyszysz mnie? Co ty dzisiaj taka dziwna?
-  Ja? No co ty? Tylko troszkę się zamyśliłam... Już wstaję.
Przy śniadaniu Asia znów była nieobecna duchem. Jakby z oddali dochodził do jej uszu wesoły głos Piotrka, opowiadającego o wczorajszym meczu piłki nożnej. Nagle wszystko ucichło. Asia wyrwała się z zamyślenia i potoczyła wzrokiem po członkach rodziny.
-  Asiu, czy ty na pewno dobrze się czujesz? - zagadnęła mama. - Jeśli chcesz, to nie musisz iść dzisiaj do szkoły.
-  Nie, wszystko w porządku. Czuję się znakomicie...
Zaraz po śniadaniu Asia spakowała plecak i wyszła z domu. W drodze do szkoły myślała o swojej klasie. Nie układało się w niej najlepiej. Ciągle wybuchały jakieś kłótnie, chłopcy mieli pretensje do dziewczyn o najmniejsze drobiazgi, te ostatnie nie pozostawały im dłużne i awantury gotowe. Z nią się co prawda nikt nie kłócił, ale i tak było jej przykro. Przeżyli razem pięć lat, zawsze byli zgodną klasą, a teraz nagle te problemy. Świat wydał się Asi bez sensu.
"Karolina - myślała Asia - jest najładniejszą dziewczyną w klasie. Kiedyś wszyscy chłopcy chcieli z nią chodzić, a teraz została na lodzie. Na dodatek chłopaki ją wyzywają. Basia i Kasia ciągle się wygłupiają, a to strasznie denerwuje chłopców i stale są na nie obrażeni. O Joli mówią, że jest głupia, bo często prosi nauczycieli o powtórne wyjaśnienia nowych zagadnień. Agata jest gruba i z tego powodu ma problemy. Olka lubi się popisywać, stroi się w ekstrawaganckie ciuchy i tak ubrana przychodzi do szkoły. Jacek, Rafał i Kuba mówią na nią, że jest chora na umyśle, a "przyjaciółki" obgadują ją po kątach. Iwona jest przewrażliwiona na swoim punkcie, o byle co się obraża, dlatego trudno z nią wytrzymać. Kingi nikt nie lubi, bo choć chodzi do piątej klasy ciągle skarży się nauczycielom i zachowuje jak przedszkolak. Ewa bardzo dużo się uczy i próbuje wszystkich pogodzić, z mizernym zresztą skutkiem, bo kto by słuchał kujona. Patrycja, Ania i Milena są bardzo uczynne i chętnie pomagają innym. Należą do najbardziej lubianych, ale i one nie mogą poprawić atmosfery w klasie. Anita jest klasowym dobrym duszkiem. Cicha, spokojna, nie szuka zwady i zawsze można na nią liczyć."
Asia lubiła wszystkie (a przynajmniej większość) z tych dziewczyn. Nie rozumiała natomiast chłopaków. Kuba, Jacek, Rafał, Maciek, Kamil i Bartek zawsze szukali okazji, aby sprawić innym przykrość. Asia lubiła tylko Marcina i Dawida. Oni zachowywali się rozsądnie, nie dokuczali, nie wyzywali, a gdy popełnili błąd, umieli się do niego przyznać. Natomiast Jarka prawie nie znała. Siedział zawsze cicho, trzymał się na uboczu, nie pytany sam nie zaczynał rozmowy.
Zła atmosfera w klasie zaczęła się od drobiazgu. Kasia powiedziała kiedyś na W-Fie do chłopaków, żeby się nie wygłupiali, bo zachowują się jak smarkacze. Oni na to, że idiotycznie, to się zachowuje Kaśka. Basia, jako najlepsza przyjaciółka Kasi, stanęła w jej obronie. A potem to już wszystko potoczyło się lawinowo. Dziewczyny i chłopcy podzielili się na dwie osobne grupy. I od tej pory już tak zostało. Żadne znaki na niebie i na ziemi nie wskazują, aby miało się to zmienić.
-  Cześć wszystkim! - powiedziała Asia, gdy weszła do szatni.
-  Hej! Aśka, przyniosłaś dwa pędzle na plastykę? - zapytała Jola. - Bo zapomniałam...
-  Tak, mam. Mogę ci pożyczyć.
-  Dzięki. Na ciebie zawsze można liczyć.
Nagle do szatni wpadła zapłakana Agata.
-  Co się stało?!
-  Czemu płaczesz?!
-  Ktoś ci zrobił krzywdę?! - rozległo się w całej szatni.
Agata z trudem powstrzymała płacz.
-  Ja..... (chlip). Ja.......(chlip). TO NIE MOJA WINA!! - krzyknęła Aga.
-  No co się stało, mów!!!!
-  Kiedy wchodziłam do szatni....... (chlip)....., ujrzałam Kubę i Jacka. Od razu.... (chlip)... wiedziałam...(chlip)....., że stanie się coś złego. Gdy oni mnie zobaczyli.... (chlip)..., zaczęli wołać, że "toczy się grubas, tłuścioch" i że "nikt mnie nie lubi". Wszyscy się na mnie gapili. Matko, co za wstyd!
Biedna Agata już nie mogła powstrzymać łez i się rozpłakała.
-  Ja ich pozabijam! - krzyknęła Ola - Co oni chcą od Agaty? Ona jest super! A że ma lekką nadwagę, to nie jej wina. Niech lepiej sami spojrzą w lustro. Ujrzą tam brzydkie, paskudne kościotrupy.
-  Tak dłużej być nie może! - stanowczo powiedziała Milena. - Idziemy do wychowawczyni!
Wszystkie dziewczyny zdziwione spojrzały na Milenę. Ta zazwyczaj spokojna
dziewczyna wyglądała bardzo wojowniczo.
-  Chłopcy strasznie nam dokuczają! Tak być nie może! - zawołała. - Kiedy patrzę na inne klasy, jakie są szczęśliwe i zgrane, aż mi serce pęka. Chłopcy są uprzejmi dla dziewczyn, razem z nimi żartują i rozmawiają. A u nas? Istna wojna!
-  Masz rację - potwierdziła Anita. - Chodźmy do pani Krysi.
Pani Krystyna Jabłońska, z wykształcenia polonistka, była wychowawczynią klasy 5c. Bardzo lubiła swoich podopiecznych, jednak ostatnio mocno dali jej się we znaki.
-  Dzień dobry - rozmowę rozpoczęła Ewa. - Chciałybyśmy z panią porozmawiać. Wiemy, że może same powinnyśmy rozwiązywać swoje problemy, ale nie dajemy rady. Chodzi nam o chłopaków. Ciągle nam dokuczają i wyzywają nas. Dziś rano upokorzyli Agatę, mówiąc, że jest gruba i nikt jej nie lubi. To jednak zdarzyło się nie po raz pierwszy. Podobne sytuacje zachodzą bardzo często. Prosimy panią o pomoc. Może pani im uzmysłowi, że powinni być grzeczni i uprzejmie się do nas odnosić.
Polonistka zdziwionymi oczami wiodła po swoich uczennicach. A więc o to chodziło. Powinna była się domyślić. Typowe konflikty wieku dojrzewania.
-  Dobrze dziewczynki, spróbuję porozmawiać z chłopcami. Może zmienią swoje zachowanie. Niczego jednak nie obiecuję. Rozwiązanie konfliktu wymaga czasu, ale i dobrej woli z obu stron. Chłopaków, ale i waszej, moje drogie.
-  Dziękujemy pani serdecznie! Myślimy, że jednak się pani uda. Do widzenia.
Wychowawczyni faktycznie rozmawiała z chłopcami i nie wiadomo jakich argumentów użyła, jednak wydawali się skruszeni. Jacek i Kuba postanowili, że przeproszą Agatę. Złożyli się i kupili jej piękną różę. Dziewczyna, zdziwiona i zaskoczona wzięła ten niezwykły dar. Przyjęła również ich przeprosiny.
Podobne sytuacje zdarzały się bardzo często. Chłopcy przepraszali dziewczęta i na odwrót. Szczęście wdarło się niepostrzeżenie do 5c.
-  Kiedy patrzę na inne klasy, jakie są wesołe i szczęśliwe, widzę nas - mówiła Milena. - Aż strach pomyśleć, że nie tak dawno było zupełnie inaczej.
Jednak los lubi płatać figle. Milena, inne dziewczyny, a nawet i chłopcy nie przypuszczali, że stan taki jest przejściowy. Już niedługo wszystko miało wrócić do normy.
Pewnego słonecznego dnia, kiedy mieli godzinę wychowawczą, pani Krysia wymyśliła klasie 5c zabawę. Polegała ona na skojarzeniu dwóch rzeczy. W ten miły sposób, jej podopieczni, bawiąc się, utrwalali wiadomości o porównaniach. W pewnej chwili, gdy padło zdanie "Głupi jak......." nierozważna Basia krzyknęła "JACEK"! Zrobiło się cicho. Oczy wszystkich uczniów skierowane były na Basię i Jacka. Dziewczyna spłonęła purpurowym rumieńcem, natomiast Jacek zrobił się siny z wściekłości.
-  Ja..... ja....- zaczęła Basia. - Ja tylko żartowałam. Ty wcale nie jesteś głupi. Jesteś fajny.
Jednak bomba już wybuchła. Załamana wychowawczyni ukryła twarz w dłoniach. Myślała, że wszystko będzie dobrze, a tu chwila, moment i znowu agresja. Skąd w tych dzieciach tyle nienawiści, nietolerancji? Co zrobić, by umiały sobie przebaczyć?
Niespodziewanie z pomocą przyszedł los. Jak zwykle na wiosnę, miały odbyć się zawody międzyklasowe.
-  Wiem, że będą biegi na 1000 metrów-opowiadał rozgorączkowany Marcin. - Trzeba do tej konkurencji 10 osób: pięć dziewczyn i pięciu chłopaków. Proponuję, aby.....
-  Z chłopakami to nie problem - przerwał mu Kuba.- Weźmiemy ciebie, Dawida, Rafała, Bartka i mnie. Ale dziewczyny? Te ofermy nie dadzą sobie rady. One są beznadziejne w sporcie.
-  Ale zasady to zasady - powiedział Dawid.- Trzeba wytypować dziewczyny. Sądzę, że warto wziąć Milenę, Anitę, Aśkę, Karolinę i Baśkę.
-  Co?! Baśkę?! W życiu! - krzyczał Rafał.- To lepiej weźmy Agatę.
Chłopcy z jego paczki się roześmieli.
-  No to w takim razie Jolkę - orzekł Dawid.- Biega całkiem nieźle. W takim składzie mamy szansę na wygraną.
-  Nie wierzę w to - wtrącił Bartek. - Musiałby się zdarzyć cud. Gdybyśmy wygrali, to chyba bym z tej radości pogodził się z dziewczynami.
Asia przyglądała się chłopakom. Z każdą minutą uśmiech na jej ustach stawał się coraz szerszy. Przeczuwała, że wkrótce wszystko się zmieni. Na lepsze.
Dzień 10 maja zbliżał się wielkimi krokami. Każda klasa solidnie przygotowywała się do zawodów. Żadna jednak nie ćwiczyła tyle, co 5c. Oni trenowali na każdej przerwie, zostawali po lekcjach i biegali, w domu także nie próżnowali. Zamiast siedzieć przed telewizorem i komputerem, ćwiczyli mięśnie. Dziewczęta, chcąc udowodnić chłopcom, że nie są od nich gorsze, zawzięcie trenowały. Robiły brzuszki, pompki i delfinki.
-  Jestem wykończona - mówiła Anita. - Wczoraj zrobiłam 100 pompek i 50 brzuszków w ciągu jednej minuty. Potem myślałam, że padnę.
-  Chyba żartujesz? - z niedowierzaniem spytała Jola. - Mój rekord to 40 pompek, a w ciągu minuty zrobiłam zaledwie 38 brzuszków.
-  Dużo ćwiczę - skromnie odparła Anita. - Bardzo chcę, abyśmy wygrali.
-  A kto nie - powiedział Kuba. - Cześć dziewczyny. To co, dzisiaj po lekcjach też biegamy?
Cześć - odpowiedziała Milena. - Ja dziś nie mogę. Muszę zanieść Oli lekcje. Rozchorowała się biedaczka.
-  Ojej..... a nie mogłabyś później?
-  Obiecałam, że przyjdę od razu po lekcjach.
-  No trudno. Ale ćwiczysz w wolnym czasie?
-  Jasne! Wczoraj przebiegłam 2 kilometry. Sąsiedzi się mnie pytają, czy chcę iść na olimpiadę.
Śmiechy rozległy się w szatni. Kuba z uznaniem spojrzał na Milenę.
-  No to dobrze, że ćwiczysz. Wygramy jak nic!
Dnia 10 maja Asia obudziła się wcześnie rano. Nie mogła doczekać się zawodów. Szybko wstała, ubrała się i zjadła śniadanie. Już miała wychodzić z domu, gdy zaczepił ją Piotrek.
-  Hej Aśka, mam pytanie. Czy te głupie dziewczyny z 6a ciągle ci dokuczają?
Asia zdziwiona spojrzała na brata. Faktycznie, od dłuższego czasu te dziewczyny już jej nie zaczepiają.
-  Nie..... A skąd wiesz, że mi dokuczały?
-  Kiedy pewnego dnia byłaś taka markotna, postanowiłem, że się trochę rozejrzę w szkole. Podejrzewałem, że masz problemy. No i na przerwie ujrzałem, jak te idiotki ci dokuczają. Później sobie z nimi ostro porozmawiałem. Obiecały, że dadzą ci spokój. Ale takim ludziom nie można ufać.
-  Och...... Dziękuję! Jesteś kochany! Jak dobrze mieć takiego brata!
I z rozpędem wpadła mu w ramiona.
-  No co ty Asia. Daj spokój! Moim braterskim obowiązkiem było ci pomóc.
Uradowana dziewczyna raźnym krokiem szła do szkoły. Wkrótce wybiła godzina zero. ZAWODY! 5c radziła sobie bardzo dobrze. Szła łeb w łeb z 5d. W końcu nadszedł decydujący moment. Bieg na 1000 metrów. Od niego zależało, czy wygrają. Asia była przekonana, że będą najlepsi.
Nigdy jednak nie należy świętować zwycięstwa przed metą. Chłopcy pobiegli wspaniale, zdobyli dużą przewagę. Wygrana była na wyciągnięcie ręki, kiedy biegnąca jako ostatnia Milena przewróciła się, tracąc szansę na sukces. Chłopcy byli wściekli, podbiegli do leżącej na bieżni koleżanki, pełni żalu i wymówek, ale zamilkli, zobaczywszy wykrzywioną bólem twarz. Konieczne okazało się wezwanie pogotowia. Co gorsza, Milena była nie tylko poobijana, złamała też rękę. Kiedy wychowawczyni przekazała tę przykrą wiadomość, wszyscy umilkli. Po chwili Jacek stwierdził, że właściwie to oni są zwycięzcami, a nie 5d, bo gdyby nie pechowy upadek, Milena zdobyłaby I miejsce. A potem wszyscy zaczęli się poklepywać po plecach, pocieszać, by na koniec oznajmić, że nie tylko w sporcie, ale i w klasowym życiu, najważniejsze jest nie zwycięstwo, ale walka o nie, walka, która pogodziła i połączyła całą klasę. Prawdziwe jest więc przysłowie "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło."
A Milena? Każdy złożył podpis na gipsie, nałożonym na jej rękę, chłopcy pomagali jej nosić plecak, wszystkie koleżanki prześcigały się w uprzejmościach.
Aśki nie trzeba było wyrzucać z łóżka, żeby szła do szkoły. Sama z radością co rano z niego wyskakiwała, bo do klasy, w której wszyscy się lubią, fajnie chodzić!
 
Ewelina Biesiadzińska kl. 6d
 
Praca ta zajęła I miejsce w szkolnym konkursie literackim.
 
 
 
GAZETKA SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 22 W OLSZTYNIE
Nr
- 1 -
Rok
szósty
Rok szkolny 2004/2005
marzec
2005
 
Zespół redakcyjny:
Asia Bukowska, Kasia Bieleń, Daniela Gudelska, Natalia Marzewska, Ania Piotrowska, Dorota Sienikowska, Marlena Tkaczyk, Kuba Pająk, Dawid Rabij, Emil Siuda, Łukasz Szalc, Mateusz Uścinowicz
 
Dwadzieścia dwie wiadomości - strona główna
 
 

Nasza twórczość ....
Ekologia na wesoło
 
Cera
 
Czyste powietrze w atmosferze
Bardzo sprzyja naszej cerze.
Żaden Avon czy Nivea
Nie zadziała tak jak atmosfera
 
        Asia Domżał  kl. 4d
 
Toast
 
Od dzisiaj wszyscy szanujmy przyrodę
I pijmy ze smakiem czystą wodę
 
        Paweł Grabowski, Kuba Chodnicki kl. 6b
 
My - lekarze
 
By Ziemia była szczęśliwa i radosna,
Musimy jej chorobom sprostać.
Dać syropek - czystość
I tabletki - ekologiczność.
 
        Maja Dziermańska kl. 5f
 
Do domyślnego
 
Chcesz ulżyć przyrodzie ?
Nigdy nie śmieć w ogrodzie.
W lesie, w parku, w szkole też....
Dlaczego? Przecież wiesz!
 
        Kasia Bieleń kl. 6f
 
Głos rozsądku
 
Ekologia - ważna sprawa
Problem śmieci - nie zabawa
Każdy wam to powie
Kto ma poukładane w głowie
 
        Julia Szczepankowska kl. 6d
 
Do niezdecydowanego
 
Oddawaj papiery na makulaturę
Dbaj też o szkodliwą w ozonie dziurę
Zbieraj baterie, segreguj śmieci
Potrafią to nawet małe dzieci
Jeśli wątpisz, wyjaśnię ci jeszcze:
Zanieczyszczenia wywołują kwaśne deszcze
 
        Paweł Rogal, Łuksz Rzeszotarski kl. 6d
 
Nawrócenie
 
Kiedy byłem jeszcze mały,
to śmieciłem na świat cały.
Gdy już później zrozumiałem,
byłem mądry i przestałem.
 
        Ola Brodzik kl. 4d
 
Oczytany
 
Zbierając makulaturę
Okazuję swą kulturę
 
        Łukasz Szalc, Maciek Brodzik kl. 6f