HISTORIA HERBU OLSZTYNA

Gdy na Warmii zakładano miasta, tylko niektóre z nich od swych założycieli otrzymywały herby. Dotyczy to przede wszystkim miast biskupich z Braniewem na czele. Miasta zakładane przez kapitułę warmińską same obierały sobie herby. Do nich należał Olsztyn. Dopóki jednak urząd sołecki - z mocy przywileju lokacyjnego - znajdował się dziedzicznie w rękach zasadźcy, nie mogło być mowy o radzie miejskiej, ani o desygnowanym przez nią burmistrzu. Nie mogło być mowy o samorządzie.

Jan z Łajs, który w 1353r. otrzymał od kapituły dokument założycielski dla miasta Olsztyna, żył jeszcze w 1388r. Ale jeszcze przed końcem tamtego stulecia miasto na tyle okrzepło finansowo, że zdołało od swego sołtysa wykupić urząd sołecki. Wtedy nic już nie stało na przeszkodzie, by powołać prawem określony samorząd - radę miejską i ławę dla sprawowania sądów i aby rada mogła powołać burmistrza. Wtedy też miasto musiało mieć swoją pieczęć. Musiało mieć także herb - bo właśnie herb był głównym motywem pieczęci.

Wszystko okazało się proste i wynikło jakby samo przez się. Był w mieście kościół, zaś patronował mu święty Jakub Starszy. Czyż nie mógł patronować miastu? Tak też pojawiła się z końcem XIV wieku najstarsza pieczęć miejska z wizerunkiem świętego Jakuba.

Święty, żeby go łatwo było zidentyfikować, musiał mieć łatwe do rozpoznania atrybuty. Przede wszystkim - jak każdy święty - musiał mieć wokół głowy aureolę. Wszystkie inne atrybuty były już wyłącznie jego własne: długa do kostek szata, w stylu gotyckim obficie udrapowana, kapelusz, laska, sakwa podróżna, butelka na wodę i koniecznie muszla - bo muszla była symbolem pielgrzyma. Tak też w istocie wyglądali pielgrzymi wędrujący do grobu świętego Jakuba w Compostelli na terenie Hiszpanii. Był on pierwszym apostołem, który poniósł śmierć męczeńską, bowiem Herod Agryppa, dla przypodobania się Żydom, skazał go w 42r. na ścięcie. Hiszpanie utrzymują, że ciało jego w cudowny sposób przeniesione zostało do ich kraju, a znaleziono je właśnie w Compostelli, w 800r. Ujawniony tam wówczas jego grób stał się od razu celem najsławniejszych pielgrzymek w wiekach średnich. Zrozumiałe więc, skąd owe pielgrzymie atrybuty, w które symbolicznie przyodziano słynnego męczennika.

I tak oto, najstarszy herb Olsztyna poznajemy z najstarszych pieczęci miasta. W rzeczywistości jednak olsztyński samorząd niewiele miał w owych czasach do powiedzenia. Na zamku kapitulnym w Olsztynie rezydował bowiem kapitulny administrator, który rządził całym komornictwem olsztyńskim, a zatem w praktyce rządził również i samym Olsztynem. W rezultacie - w pierwszej połowie XV wieku, aż do wybuchu powstania ludności pruskiej przeciwko władzy zakonu krzyżackiego w 1454r., administratorzy olsztyńscy bardzo często uwierzytelniali dokumenty miasta Olsztyna swoją własną pieczęcią, z herbem kapituły warmińskiej. Był to półkrzyż i obok niego wieżyca zamkowa, albo może brama miejska z blankami u szczytu. Ponad owym rysunkiem umieszczono inicjały SCW - sigillum capituli Warmiensis ("pieczęć kapituły warmińskiej"). Nie zmienia to bynajmniej faktu, że Olsztyn miał swój własny herb. O pieczęci z herbem kapituły warmińskiej wspominamy tu tylko dlatego, że stanie się on w nowszych czasach przyczyną sporego zamieszania i zupełnie bezsensownych heraldycznych kombinacji.

Stosownie do gustów każdej z minionych epok, wizerunek herbowy naszego świętego na pieczęciach Olsztyna ulegał rozmaitym przeobrażeniom. Kiedy więc z Warmii odeszło w przeszłość średniowiecze - wyparte z początkiem XVI wieku przez włoski renesans - świętego Jakuba natychmiast ubrano po nowemu. Przede wszystkim utracił on swoją aureolę, a zamiast muszli pojawia się już tylko butelka. Owa butelka z początku nie była atrybutem trwałym - widocznie wahano się, co ma być z lewą ręką pielgrzyma. W Archiwum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie znajduje się zupełnie dotąd nie zauważona wersja pieczęci miejskiej Olsztyna z pierwszej połowy XVI wieku - a więc z tegoż samego okresu, w którym na tutejszym zamku, jako kolejny administrator kapitulny, rezydował Mikołaj Kopernik. W tej to postaci herbu mamy potwierdzenie faktu, że epoka renesansu odrzuciła średniowieczny motyw herbu jako obcy duchowi czasu. Widzimy tu bowiem pielgrzyma ubranego w strój typowo świecki - zupełnie taki sam, jaki nosili w tamtym czasie szanujący się olsztyńscy mieszczanie: skrócona szata, która sięga ledwie poniżej kolan, wysokie ciżmy, na głowie kapelusz o niewielkim rondzie (jak na wizerunku Mikołaja Reja), w prawej dłoni laska, lewa dłoń spoczywa na piersi, jakby podtrzymując pelerynkę, która ogarnia tył postaci z obydwu stron.

Wersja renesansowego herbu Olsztyna przetrwała z niewielkimi zmianami aż trzy stulecia. Oto złotnik olsztyński Johannes Geese, zmarły w 1761r., sygnował swe wyroby herbem Olsztyna przedstawiającym pielgrzyma zwróconego twarzą w prawo (gdy przedtem głowę miał na wprost), w krótkim ubraniu barokowym, w charakterystycznym dla epoki kapeluszu, z kijem w prawej i butelką w lewej ręce. Zatem ustalony w renesansie model został teraz obleczony w strój, który odpowiadał modzie osiemnastowiecznej, pochodzącej z Francji: kapelusz wielki jak u muszkietera, spodnie spięte pod kolanami i pończochy. Tak więc było dopóty, dopóki Warmia - dominium biskupa i kapituły - znajdowała się pod berłem króla polskiego.

Po zaborze Warmii przez Prusy w 1772r. skończyło się wszystko - również i herb Olsztyna. Miejscowe tradycje obce były przybyszom - pruskim urzędnikom wyznania ewangelickiego. Nie znaczy to, że chcieli je świadomie zacierać - po prostu ich nie znali. W 1789r. znajdujemy w pieczęci miejskiej przedziwną kompilację herbu Olsztyna z XV i XVI wieku - przy tym nie całkiem poprawnie odtworzonego - z głównymi atrybutami herbowymi kapituły warmińskiej z tychże samych stuleci. Oto postać świętego usytuowano w tym nowym herbie pośrodku, miedzy półkrzyżem i bramą miejską. Heraldycy niemieccy z XIX wieku akceptowali tę wersję, "ulepszając" ją ostatecznie w 1901r. w ten sposób, iż w lewą dłoń świętemu Jakubowi (pozbawionemu zresztą aureoli) dano różaniec ze zwisającym krzyżem, natomiast muszlę umieszczono na kapeluszu. W herbie tym - krótko mówiąc - pomieszano style, epoki i atrybuty heraldyczne, zupełnie nie zważając na to, że łączenie dwóch odrębnych herbów, z których jeden należał do kapituły, a drugi do miasta, jest wprost niewybaczalne.

Herb w opisanej postaci przetrwał do 1935r., kiedy to w czasach hitlerowskich usunięto zeń postać świętego, a pozostawiono resztę. W rezultacie miasto - czy zdawano sobie z tego sprawę? - pieczętowało się cudzym, a nie własnym herbem. Był to bowiem herb kapituły warmińskiej, jaki znamy z pierwszej połowy XV wieku.

Wręcz fatalnie poszło zrazu rozpoznanie herbu Olsztyna przez polskich badaczy. Profesor Marian Gumowski, najwybitniejszy heraldyk Pomorza, w swej publikacji naukowej z 1939r. odrzuca co prawda z herbu Olsztyna wszystko co nie olsztyńskie, lecz kapitulne, ale postać świętego z różańcem i muszlą na kapeluszu przyjmuje w ślad za wymysłem niemieckim z 1901r. bez żadnych zmian. W ostatniej zaś swojej książce "Herby miast polskich", wydanej w 1960r., sięga poprawnie do wersji gotyckiej olsztyńskiego herbu, chociaż nie wiadomo dlaczego zupełnie zapomina o muszli. Gorzej - tło herbu ustala jako białe, zaś szatę maluje świętemu na niebiesko. Zapomina, lub zgoła nie wie, że herby miast założonych na Warmii przez kapitułę zawsze miały w tle kolor niebieski, zaś herby miast biskupich - kolor czerwony. Tej reguły nie wolno przecież lekceważyć.

Po wojnie przyjęto w Olsztynie herb zakwestionowany przez hitlerowskich nazistów - rozumując generalnie, iż to, co kwestionował Hitler, było kwestionowane niesłusznie. Obowiązywał więc, powielany na różne sposoby, heraldyczny niewypał z 1901r.

Zmiana nastąpiła w okresie "gierkowskim", gdy buńczucznie zmieniano wszystko. Był więc rok 1973, gdy z partyjnej inicjatywy podsunięto radzie miejskiej do akceptacji nową postać herbu: w tarczy podzielonej na dwa pola - lewe białe i prawe niebieskie - znajdujemy na polu białym wizerunek jakiegoś wędrowca, zaś na polu niebieskim - "wizerunek koła zapadkowego i jednocześnie opony", z przetkniętym przez tę oponę stylizowanym kłosem koloru złotego... Opona miała być symbolem wielkiej olsztyńskiej fabryki opon. Kłos - symbolem wielkiej olsztyńskiej uczelni rolniczej. W zasadzie dobrze wywróżono przyszłość: fabryka opon jest dziś największą na świecie fabryką firmy Stomil Olsztyn SA, zaś uczelnia rolnicza - to dzisiejszy uniwersytet, który w rankingu piętnastu polskich uniwersytetów zajmuje szóste miejsce.

W 1982r., gdy "epoka gierkowska" poniosła ewidentną klęskę, stworzony przez nią herb poszedł do lamusa. Rozgorzała burzliwa dyskusja, pełna głosów za i przeciw. W toku owej dyskusji zrodził się herb dzisiejszy. Nic nie ma w nim nowego, a wręcz przeciwnie - wszystko jest stare. Sięga on bowiem do pierwocin miasta i przywraca dzisiejszemu Olsztynowi swą postać gotycką, którą znamy z końca XIV wieku.